Mercedes-Benz

Czy kupowanie nowego auta z silnikiem diesla ma jeszcze sens? Możesz spać spokojnie!

Autor: Wiktor Dziekiewicz

Zacznijmy od norm emisji spalin, które zmieniły się w tym roku. Od 1 stycznia 2021 samochody osobowe zaczęła obowiązywać kolejna norma emisji spalin o nazwie EURO 6d-ISC-FCM, która podobnie jak zeszłoroczna EURO 6d-TEMP ogranicza emisję CO2 do 95 g/km. Dodatkowo sprawia, że utrzymanie się poniżej tego limitu będzie konieczne nie tylko podczas pomiaru homologacyjnego, ale też przez cały okres użytkowania pojazdu. Wiąże się z tym, że każdy nowy samochód sprzedany w tym roku musi posiadać specjalny system monitorowania realnego zużycia paliwa oraz innych szkodliwych substancji, takich jak tlenki azotu. Brzmi to dość surowo, natomiast norma przewiduje, że realne spalanie może się trochę różnić od tego laboratoryjnego ale nie więcej niż o 43%. Wartość wydaje się być rozsądna, ale dużo zależy od stylu jazdy użytkowników. Najprawdopodobniej za 3 lata wejdzie nowa norma emisji – EURO 7, która jeszcze bardziej zaostrzy normy emisji spalin, a ponadto stopień skomplikowania konstrukcji silników, a co za tym idzie cenę bazową nowych samochodów.

W wielu europejskich miastach pojawiły się pomysły wprowadzenia zakazu wjazdu samochodów nie spełniających określonej normy EURO, gdzie silniki diesla traktowane są wyjątkowo rygorystycznie. Ponadto padało sporo deklaracji o zaprzestaniu produkcji w niektórych krajach aut z silnikiem spalinowym. Jednakże, widzimy że podawane daty rzekomych restrykcji i zakazów mocno oddalają się w czasie. Oczywiście należy pamiętać, że nie zawsze tak będzie. Daleko nie trzeba szukać!
W Polsce do 2030 roku w każdym mieście powyżej 100 tysięcy mieszkańców będzie zobowiązane do stworzenia „Strefy Ekologicznej”, gdzie ma być zakaz wjazdu nawet hybryd typu plug-in (np. tak jak Kraków i dzielnica Kazimierz).

Rozwiejmy wszelkie wątpliwości. Zakazy dotyczą starszych diesli, tzn. tych które nie spełniają normy EURO 4,5 i 6. Natomiast jeśli mówimy o nowych dieslach, to wcale nie mają one gorszych norm od innych aut spalinowych. W Polsce póki co nie mamy powodów do zmartwień przynajmniej do 2030 roku.

Zobaczmy jak sytuacja wygląda na zachodzie Europy. W Anglii ogłoszono, że zamknięta będzie sprzedaż samochodów napędzanych paliwami stałymi do 2030 roku. A już w 2035 roku hybrydy również będą podlegały tym ograniczeniom. W Londynie obowiązują dwie strefy płatnego wjazdu, tzn. strefa niskiej emisji oraz super niskiej emisji. Do tej drugiej wjazd ograniczony jest dla samochodów spełniających normę EURO 4 dla benzyn i EURO 6 dla diesli. Na ten moment do Paryża wjedziemy autem z silnikiem diesla spełniającym normę emisji poniżej EURO 4, a już za 9 lat będzie można wjechać do miasta tylko autem z napędem w pełni elektrycznym. Kolejnym przykładem miasta, które wprowadziło sporo restrykcji dla aut spalinowych jest Amsterdam. Tam do 2030 roku planowany jest całkowity zakaz ruchu aut spalinowych. Co więcej w tym samym roku ma być zaprzestana sprzedaż aut z silnikami spalinowymi.

Natomiast w Stanach Zjednoczonych w Kaliforni w 2028 roku wszystkie taksówki mają być elektryczne, w 2035 wszystkie auta dostawcze mają być elektryczne , a w 2050 wszystkie auta poruszające się po mieście muszą być elektryczne.

Nawiązując do naszego aktualnego rynku nowe konstrukcje diesla spełniają aktualne normy emisji spalin. Więc przez najbliższe 5 a nawet 10 lat nie ma powodów do zmartwień przy zakupie auta z jednostką wysokoprężną.